niedziela, 7 września 2014

Dotyk Midasa

     Lariaty wykonane na wzór mojego pierwszego długiego sznura koraikowego. Mają dokładnie takie same wymiary i ten sam wzór. 



     Różnią się tylko kolorami, które zostały wybrane przez ich dzisiejszą właścicielkę. Pani Olu, mam nadzieję, że się dobrze noszą Pani i Pani mamie :). 
    Najbardziej w pracach tego typu lubię to, że można je zabrać ze sobą praktycznie wszędzie. Jeden ze sznurów (zielony) powstawał między innymi na tegorocznym festiwalu w Jarocinie oraz w Zakopanem między podejściami na Giewont i Kasprowy :P.
    Na życzenie przyszłej właścicielki miały mieć złote cieniowanie i frędzle. Wykonane w całości z koralików Toho 11o. Niestety zdjęcia nie oddają w pełni ich uroku, szczególnie uroku lejących się frędzli. 
Lariaty od razu skojarzyły mi się z mitem o królu Midasie, który to zamieniał w złoto wszystko czego dotknął.
"...Midas is king and he holds me so tight. And turns me to gold in the sunlight..."



























4 komentarze:

  1. Przepiękne są te sznury. Nabrałam ochoty na zrobienie sobie podobnego czarno-złotego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Muszę powiedzieć, że wyjątkowo dobrze mi się je robiło ;)

      Usuń
  2. Śliczności! Marzy mi się, że kiedyś też będę umiała zrobić takie cuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno! :) Trochę chęci i cierpliwości na początku, a później sznury robią się same :P

      Usuń